https://www.youtube.com/watch?v=JkncwZG7Acs

Każdy kto chciałby schudnąć, z całą pewnością bierze pod uwagę bieganie. Czy bieganie jest dobrym narzędziem wspomagającym odchudzanie? Spróbuję podzielić się na ten temat swoją opinią.

Podkreślam też, że jest to materiał o bieganiu w ujęciu odchudzania. Jeśli przygotowujesz się do maratonu, zawodów czy jesteś starym wyjadaczem, to prawdopodobnie nie znajdziesz tutaj nic dla siebie.

Na początku trzeba podkreślić, że bieganie jest tylko jednym z narzędzi, które może pomóc spalać tkankę tłuszczową. To czy schudniesz czy nie, zależy od ujemnego bilansu kalorycznego. Wspominam o tym w każdym swoim odcinku. Dlatego jeśli próbujesz odchudzać się od wielu miesięcy czy lat, spróbuj policzyć swoje kalorie i makroskładniki. Jeśli się tego boisz, że na pewno sobie nie poradzisz, to w tutaj znajdziesz materiał, który krok po kroku pomoże Ci z liczeniem kalorii.

Bieganie ze zbyt dużą wagą

Czy bieganie jest dla każdego? Zdecydowanie nie. Osoby z dużą nadwagą lub otyłością, nie powinny rzucać się na głęboką wodę, a tak niestety często bywa. Co to znaczy “ze zbyt dużą wagą?” To pojęcie subiektywne, które każdy musi sobie samemu zinterpretować. Jeżeli jednak chodzenie sprawia Ci problem, proste czynności powodują pot na czole, to bieganie jeszcze nie jest dla Ciebie.

Niby sport to zdrowie, ale rzucenie się na głęboką wodę, nie jest dobre.

Otyły mężczyzna w średnim wieku z wygórowanymi ambicjami, postanawia przebiec 10 km, albo co gorsza, zapisuje się na zawody. Może się to skończyć kontuzjami, a nawet poważnymi powikłaniami i prawie na pewno prędzej niż później taki ktoś się zrazi.

Z dużą nadwagą lub otyłością, zacznij od spacerów, następnie szybkich spacerów, możesz też użyć kijów do nordic walking.

Jeśli natomiast jesteś w miarę zdrowym człowiekiem, masz trochę tłuszczu tu i tam i chcesz go spalić, możesz spróbować biegania.

Bieganie szybkie czy wolne?

Jakie bieganie będzie lepsze na odchudzanie? Zdecydowanie to wolniejsze. I znów – co to znaczy wolno? Biegaj tak, aby utrzymać tętno w okolicach 13 – 150 uderzeń na minutę. Jeśli zaczynasz mieć zadyszkę, zwolnij, przespaceruj się i biegnij dalej.

Oczywiście jeśli nie masz przeciwwskazań zdrowotnych, możesz z czasem robić sprinty, interwały, biegi na wysokim tętnie, ale to wcale nie jest wymagane do odchudzania.

Przykład: 1 kilometr na pełnym sprincie (ile sił w nogach i płucach) będzie gorszy niż 5 kilometrów bardzo wolnym tempem. Oczywiście z punktu widzenia spalania tkanki tłuszczowej.
Z takiego wolnego biegania wynikają same plusy, przede wszystkim nie obciążamy aż tak bardzo systemu nerwowego, a za tym idzie cała machina metaboliczna i na ten temat można by napisać niejedną pracę magisterską. Zaufaj mi na słowo – w tym przypadku dłużej i z mniejszą intensywnością znaczy lepiej.

Codziennie 5 kilometrów!

Ile razy słyszałem takie postanowienie – codziennie będę biegać x kilometrów. Moim zdaniem to złe podejście. Mięśnie potrzebują czasu na regenerację, ale potrzebują także nowego bodźca. O tym za chwilę. Co do regeneracji, to w najgorszym wypadku biegaj co 2 dni, zaś optymalnie dla osoby początkującej, niech będzie to 2 – 3 dni w tygodniu. Bieganie to nie tylko nogi, przy bieganiu zaangażowane jest praktycznie całe ciało, a ono wymaga odpoczynku. Bez tego, zjedzą Cię paskudne hormony, które już po kilku dniach codziennego biegania, każą Ci przestać.

Codziennie tak samo?

No właśnie, to także istotny punkt. Jeśli dziś przebiegnięcie kilometra stanowi dla Ciebie jakiś problem, to prawdopodobnie za kilka tygodni w miarę rozsądnych treningów, będzie to już łatwe. Dlatego warto założyć sobie jakiś prosty system progresji. Na przykład zwiększanie o x odległości z biegu na bieg, lub wydłużanie czasu biegu. W dużym uproszczeniu – ma być trudniej niż ostatnio. To sprawi, że organizm nie zaadaptuje się do treningu i dalej będziesz spalać tłuszcz.

A może jednak spacer zamiast biegania?

Jeśli mimo wszystko, na samą myśl o bieganiu robi Ci się niedobrze, wcale nie musisz tego robić aby schudnąć. Równie dobrze możesz robić szybkie spacery. Grunt to starać się utrzymać wyższe tętno. Mało tego – w niektórych sytuacjach chodzenie może okazać się lepsze, możemy do tego zaangażować rodzinę, zwierzęta czy znajomych.

Podsumowując

Bieganie nie jest cudownym złotym środkiem na otyłość czy nadwagę. Jest jednym z wielu narzędzi, które może pomóc schudnąć. Jednak to czy schudniesz czy też nie, zależy tylko i wyłącznie od tego czy utrzymasz ujemny bilans kaloryczny i wierz mi, że możesz biegać latami, poprawiać swoje wyniki i wydolność, a w tym samym czasie nie schudnąć ani kilograma, ponieważ główna zasada nie została zachowana.

 

Powodzenia!